Nie zawsze można wyrazić swoje zdanie o muzyce bez jakichkolwiek konsekwencji. Nie kazdy rozumie,ze wyrazam tylko swoje poglady i odczucia - tutaj jest to,dosłownie, "czarno na białym" :) Pierwszy wpis jest najtrudniejszy,nie wiadomo od czego zaczac. Od zawsze towarzyszy mi muzyka. W wieku 7 lat pierwszy raz zaczalem wnikac w to kogo slucham i co spiewa. Jak pewnie wiekszosc dzisiejszych trzydziestolatkow "otarlem" sie dosc powaznie o Modern Talking,C.C.Catch,Europe,UB 40,Chris Rea. Pozniej przyszedl rok 91,poznalem Guns N'Roses (dalej nazywane GN'R) i ... zwariowałem na ich punkcie,co zostalo mi do dzis (dlatego moje wypowiedzi nt. ich tworczosci nalezy traktowac z przymruzeniem oka;) )
Zaczalem zglebiac szeroko pojetego rocka,metal itp.,ale nie pomijalem innych rodzajow muzyki,co czesto bylo dziwnie postrzegane,kiedy np. potrafilem przesluchac cala kasete (tak,moja droga mlodziezy - kasete :P ) np. Kylie Minogue czy Sandry.
Od GN'R,Metalliki,Iron Maiden,Megadeth,czy pozniej H-Blockx,Rage Against The Machine,Dog Eat Dog przez fascynacje Liroy'em,Ice-T czy N.W.A. - tak to wygladalo na przestrzeni ostatnich 20 lat. Nie kreuje sie na znawce,ale wydaje mi sie,ze troche o muzyce potrafie powiedziec i sprobuje to robic tak,zeby zainteresowac,nie urazic,a moze nie ktorych przekonac do posluchania tego,czy owego:)
piątek, 12 marca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz